czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 1


Od autorki: Zjebałam ten rozdział po całości. Dopiero teraz się zorientowałam, że w moich fanfickach zawsze jest tyle dialogów ;o W każdym razie: z powodu kiepskiej pogody i męczącej mnie nudy, rozdział, który zamierzałam dodać w sobotę, pojawił się dzisiaj. Mi się on nie podoba, ciekawa jestem jak wam. Możecie zostawić opinię w komentarzu, nie będę się gniewać. No to enjoy :) xx.

**

Harry wraz z Niallem i Hope opuścił teren szkoły, kierując się do domu. Szli wszyscy razem, ponieważ mieszkali blisko siebie. Chłopcy byli sąsiadami, a dziewczyna mieszkała kilka ulic dalej. Całą drogę żartowali, ciesząc się piękną pogodą. Po dwudziestu minutach drogi chłopcy pożegnali się z Hope i poszli dalej. Przez kilka minut milczeli, w końcu Niall postanowił przerwać ciszę.
- Stary..
- No? Co jest? - spytał Harry, patrząc w telefon.
- Wybacz, nie chcę się wtrącać i wiem, że to nie moja sprawa, ale ostatnio dziwnie zachowujecie się z Hope – powiedział nieśmiało Niall, czekając na wybuch gniewu przyjaciela
- O co ci chodzi? - spytał zaciekawiony chłopak, podnosząc wzrok i spoglądając na Horana
- Od jakiegoś czasu zachowujecie się jak brat i siostra a nie jak chłopak i dziewczyna. Kiedyś cały czas się całowaliście i przytulaliście, a teraz nawet na pożegnanie przybijacie sobie żółwika. 
- Kurwa, Niall... - zaczął Harry, licząc, że przyjaciel nigdy nie poruszy tego tematu
- Nie, wybacz, nie powinienem w ogóle zaczynać – speszył się chłopakami
- Nie chodzi o to, stary. Po prostu od jakiegoś czasu nie czuję już tego samego do Hope, co czułem kilka miesięcy temu. Teraz jest to bardziej przywiązanie niż miłość. Ale póki jej to nie przeszkadza, nie będę nic z tym robił. Może dla niej też jest lepiej tak. Oficjalnie jesteśmy w związku i nikomu nic do tego. Jak coś będzie nie tak, na pewno porozmawia o tym ze mną.
- Masz rację. Po prostu chciałem się upewnić, że wszystko ok z wami – uśmiechnął się Horan, przybijając żółwika przyjacielowi, kiedy byli pod jego domem – Strzałeczka, do później. - dodał i zniknął za drzwiami.

Harry wszedł do pustego domu, zrobił sobie herbatę oraz odgrzał obiad i usiadł w salonie przed telewizorem. Kiedy zaczęło mu się nudzić, włożył talerz do zmywarki po czym udał się pod zimny i orzeźwiający prysznic.

**

Kiedy wyszedł spod prysznica była godzina 15:06. Jego telefon dał znać, że za chwilę się rozładuje. Nastolatek przypomniał sobie, że poprzedniego dnia pożyczył swoją ładowarkę siostrze. Bez namysłu udał się do jej pokoju, w celu znalezienia swojej własności. Gemma miała w pokoju straszny bałagan, więc Harry najpierw patrzył w kontaktach, później na podłodze, a w końcu zdecydował się poszukać na biurku. W pewnym momencie usłyszał, że ktoś wchodzi do pokoju.
- Gem, dzięki Bogu. - powiedział, nie odwracając się do siostry. - Gdzie jest do cholery moja ładowarka? - spytał, nadal przewracając wszystko na biurku.
- Emm – usłyszał cichy głos, który zdecydowanie nie należał do jej siostry – Gemma jest w kuchni.
Harry szybko się odwrócił zdezorientowany i w drzwiach zauważył niskiego mężczyznę. Nastolatek zaniemówił, on był piękny. Miał kasztanowe włosy, lekki zarost i zniewalające lazurowe tęczówki. Zauważył, że starszy lustruje go wzrokiem, a jego policzki się zaczerwieniają. W tym momencie Harry uzmysłowił sobie, że stoi przed nieznajomym chłopakiem w samych bokserkach i właśnie wtedy zrobiło mu się strasznie głupio, przecież w ogóle go nie znał.
- To ja pójdę do siebie – powiedział cicho i praktycznie wybiegł z pokoju.
Harry wpadł do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz. Oparł się o nie i wziął kilka głębokich oddechów, po czym zaczął śmiać się sam z siebie. Zaniemówił na widok jakiegoś dużo starszego faceta, do tego paradował przed nim w samych bokserkach, a ładowarki w końcu nie znalazł. Szybko wstał i ubrał się, po czym zbiegł po schodach do kuchni, chcąc wyzwać Gemmę, że nie uprzedziła go, że wróci do domu z cholernie przystojnym facetem. Ciekawe, skąd się znali i kim dla siebie byli.
- Gemma! - krzyknął Harry wpadając do kuchni, gdzie siostra właśnie zalewała kawę.
- No? - spytała, nieświadoma tego, jak zażenowany jest jej brat w tym momencie.
- Szukałem ładowarki u ciebie w samych bokserkach, kiedy wszedł tam jakiś facet. Wiesz, jakie to było niezręczne?! Czemu mi w ogóle nie powiedziałaś, że masz faceta? Cholera, Gem... - wyrzucił Harry niemal na jednym tchu i usłyszał dźwięczny śmiech starszej dziewczyny.
- Bez przesady. Myślę, że Louis jako jawny gej, nie raz widział facetów w bokserkach, a nawet bez nich. I to nie jest mój facet, tylko przyjaciel, idioto.
- Ten facet jest gejem? Dobra, nie ważne zresztą! Ale to było takie krępujące, nie wiedziałem co mam zrobić, Gemma! - załkał żałośnie chłopak.
- Nie dramatyzuj, chłopcze. Chodź, dam ci tą ładowarkę – powiedziała, chwytając dwa kubki czarnej kawy i kierując się w stronę schodów.
Kiedy weszli do pokoju dziewczyny, Harry'emu zrobiło się głupio, kiedy jego wzrok spotkał się ze wzrokiem przyjaciela jego siostry. Wziął od Gemmy ładowarkę i poszedł do siebie. Położył się na łóżku i myślał o Louis'm, ten facet był taki przystojny. Harry poczuł wibracje obok siebie i zobaczył wiadomość od Hope:

Od: Hope <3
'Hazz, chyba musimy pogadać.'

Od: Harry
'Co jest?'

Od: Hope <3
'Nie tak. Spotkajmy się w parku.'

Od: Harry
'Pół godziny :) xx.

- Harry!! - usłyszał krzyk siostry z dołu
- No? - podszedł do schodów, żeby lepiej słyszeć Gemmę.
- Robimy z Louisem tortille, chcesz też? Czy dla ciebie nie robić?
- Poproszę! - odkrzyknął chłopak z uśmiechem.
Ledwo co wrócił do pokoju, usłyszał trzask drzwi wejściowych i głośny krzyk rodzicielki:
- Harold Styles! Do kuchni! Już!
- Kurwa mać. Co znowu? - spytał sam siebie i zszedł powoli do kuchni i tam ponowił swoje pytanie. W kuchni zauważył zdenerwowaną mamę i zaciekawionych 23-latków.
- Co znowu? Co znowu?! Dzwoniła do mnie ta cała Smith! Kolejna pała z psychologii! Jest kwiecień! Jak dalej tak pójdzie to zostaniesz!
- Przecież poprawię to – westchnął – psychologia jest cholernie nudna. Co mnie obchodzą poszczególne części mózgu? To podchodzi pod medycynę.
- Harry, nie obchodzi mnie, co o tym myślisz. Masz taki przedmiot, jest wymagany i masz go zdać. A jeżeli się nie poprawisz, załatwię ci korepetycje.
- Mamo daj spokój! Kto daje korepetycje z psychologii?
- Widać, że sobie nie radzisz i że nic z tego nie rozumiesz.
- Mamo, ja rozumiem! To jest po prostu, kurwa, nudne!
- Harry! Nie będziesz używał takiego słownictwa. Idź do pokoju.
- Psychologia nie jest nudna... - powiedział jakiś cichy głos, który zdecydowanie nie należał ani do Harry'ego ani do Anne. Wszyscy zwrócili swój wzrok na Louis'ego – Studiuję psychologię i to jest jedna z ciekawszych rzeczy. Harry, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak intrygujące są zjawiska, które zachodzą w naszej głowie.
- Nie wydaje mi się. Wybaczcie, ale umówiłem się z Hope.
- Harry, powiedziałam „do pokoju”! Nigdzie nie idziesz! - krzyknęła Anne
- Idę się spotkać z Hope! Napisała, że musimy poważnie porozmawiać.
- Uuuuu, dziewczyna chce z tobą zerwać – zaśmiała się Gemma.
- Odwal się, Gem.
- Braciszku, pamiętaj, że zawsze możesz się wygadać siostrze. - zaśmiała się – Tortilla dla ciebie będzie w lodówce.
-Ta, dzięki. - powiedział Harry i wyszedł z kuchni, rzucając mały uśmiech w stronę Louis'ego.
Harry był na miejscu spotkania z Hope 3 minuty przed czasem, a dziewczyna już siedziała na ławce i płakała.
- Hej, skarbie! - szepnął przerażony – Co się stało? Hej, spokojnie, ciii.
- Ja, ja... Ja przepraszam - łkała, wtulając się w swojego chłopaka.
- Za co? Hope, mów, co się dzieje! - krzyknął przerażony
- Nie wiem, jak na to zareagujesz, ale ja... ja cię zdradziłam. - powiedziała cicho, a Harry wziął głęboki oddech, nie wiedząc, co powiedzieć. - Ty ostatnio byłeś jakiś inny. Czułam, że nic już między nami nie ma. W weekend byłam u rodziny i tam poszłam na imprezę z kuzynką i poznałam chłopaka – mówiła zapłakana – i on mi się tak spodobał i ja trochę wypiłam i to był mój pierwszy raz i to bolało i ja tak tego żałuję. Harry, ja wiem, że jestem z tobą i nie powinnam tego robić, ale między nami już nic nie ma i nie zaprzeczaj, bo wiem, jak jest.
- Spokojnie, Hope. Nie jestem na ciebie zły. Dobrze rozumiem, dlaczego to zrobiłaś. Wiem, że ostatnio między nami jest źle. To moja wina, przepraszam – nastolatek też zaczął płakać, nie chcąc stracić Hope. Dopiero teraz dotarło do chłopaka, ile ta dziewczyna dla niego znaczyła. - Ale kocham cię, kocham cię jak przyjaciółkę, jesteś dla mnie najważniejsza, nie chcę cię stracić.
Dziewczyna odsunęła się od Harry'ego i spojrzała na niego uważnie, ocierając łzy.
- Harry, jesteś gejem, prawda? - spytała, nie spuszczając wzroku z chłopaka.
- Hope... Co?
- Powiedz prawdę. Widzę to od dłuższego czasu, zachowujesz się jak rasowy gej, jesteś dla mnie bardziej przyjacielem niż chłopakiem.
- Nie wiem... Skarbie.. Zawsze cię kochałem najbardziej na świecie, ostatnio zauważyłem, że wolę z tobą pogadać niż się kochać. Ja.. Ja nie wiem – spuścił wzrok – Gemma przyszła dzisiaj do domu z przyjacielem. Był taki przystojny, ja nie wiem, Hope. Ja nie poradzę sobie z tym. Ja nie chcę. Chcę cię kochać, ale nie potrafię, po prostu nie potrafię.
- Spokojnie, Hazz. Od teraz będziemy przyjaciółmi, prawda? Nic się między nami nie zmieni przez tą rozmowę. Będziemy ze sobą rozmawiać i się wspierać. I wiedz, że zawsze będę cię kochać, niezależnie od twojej orientacji. Zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać, zawsze!
- Dziękuję. - powiedział i wtulił się w przyjaciółkę - A teraz wybacz, ale dostałem szlaban za kolejną pałę z psychologii i muszę wracać.
Harry pożegnał się z przyjaciółką i wrócił do domu, gdzie odgrzał sobie tortillę i usiadł w salonie z mamą i siostrą.
- I jak? Koniec związku? - zaśmiała się Gemma.
- Tak, siostro, koniec. Ustaliliśmy z Hope, że od teraz będziemy przyjaciółmi.
- Nie ma czegoś takiego przyjaźń damsko-męska, Harry – powiedziała Gemma, kiedy Anne opuściła salon w celu udania się do łazienki.
- Istnieje, Gem, istnieje. Ty się przyjaźnisz z tym całym Lou.
- Louis jest gejem, to inna sprawa – powiedziała, wpatrując się w brata.
- No właśnie – Harry uśmiechnął się sam do siebie i wyszedł z pomieszczenia.
Harry udał się do kuchni, gdzie zmył swój talerz, po czym poszedł do swojego pokoju i położył się na łóżku. Nie minęło 5 minut, a usłyszał pukanie do drzwi, a chwilę później ujrzał w nich twarz swojej siostry.
- Harry, mogę? - spytała – Chciałabym z tobą pogadać.
- Emmm, pewnie, chodź. - powiedział i usiadł na łóżku.
- Co się dzieje? - spojrzała uważnie na brata, kiedy usiadła koło niego – Dlaczego zerwaliście z Hope? Zawsze świetnie się dogadywaliście.
- Nic się nie dzieje, po prostu ostatnio jakoś nie mogliśmy się dogadać, ona poznała kogoś, mi też się ktoś spodobał. Tak wyszło, ale będziemy się przyjaźnić.
- Znam tego kogoś, kto ci się spodobał? - spytała, zmuszając nastolatka, żeby na nią spojrzał.
- Tak, myślę, że... tak. Jestem pewien, że tak. Kurczę, tak.
- I tym kimś jest Louis, prawda? - Harry na te słowa odskoczył od siostry, a ona tylko zachichotała.
- Co? Nie! Nie, Gem, nie! Skąd ten pomysł? Ty myślisz, że..? nie! Nie jestem! - chłopak jąkał się, a jego siostra po prostu się z niego śmiała.
- Harry. - spojrzała na niego uważnie – Znam cię lepiej niż ci się wydaje, widziałam jak uśmiechnąłeś się do niego, jak wychodziłeś z kuchni.
- Gem, daj spokój. Zajmij się swoim życiem.
- Jak chcesz – powiedziała i wstała z łóżka – Ale wiedz, że Louis jest dobrym facetem i jak będziesz chciał, to mogę ci pomóc – dodała i zniknęła za drzwiami.

wtorek, 22 lipca 2014

Prolog


Od autorki: Oto prolog, tak jak obiecałam. Wydaje mi się, że jest beznadziejny, ale jest on tylko po to, żeby przybliżyć Wam chłopaków. Zachęcam do komentowania, obserwowania i odwiedzania zakładki "informowani" :) Tymczasem.. enjoy! :) xx.

**

Harry siedział znudzony na zajęciach z psychologii. 'Na cholerę mi psychologia, kiedy mam 15 lat?' zastanawiał się za każdym razem. Niestety, nie mógł nic z tym zrobić, musiał po prostu popracować nad tym durnym przedmiotem. Wszystko inne szło mu dobrze: angielski, sztuka, biologia, nawet matematyka, ale psychologia była dla niego największym problemem. To nie tak, że tego nie rozumiał, jego po prostu to nudziło. Spojrzał na telefon, chcąc sprawdzić godzinę. Westchnął, uświadamiając sobie, że zostało jeszcze 15 minut nudnej lekcji. Na szczęście, zaraz po niej miał 45 minut długiej przerwy na bezczynne siedzenie na ławce z dziewczyną i przyjacielem. Niall'a znał chyba od zawsze. Poznali się już w przedszkolu i od tego dnia byli nierozłączni. Niall jest typem człowieka, który nie potrafi być smutny i zawsze się uśmiecha. Swoją obecną dziewczynę, Hope, poznał jakieś 15 miesięcy temu, kiedy to przypadkowo wpadli na siebie w parku. Później okazało się, że nastolatka będzie chodziła z Harry'm do szkoły. Kilka miesięcy później, zaczęli być razem. Harry otrząsnął się i spojrzał z powrotem na zegarek – 3 minuty. Spakował książki i czekając na dzwonek wyjrzał przez okno, a pierwsze, co zauważył, to to, że jest ładna pogoda. To rzadkie w Londynie, nawet w kwietniu. Kiedy chłopak usłyszał dźwięk dzwonka, szybkim krokiem wyszedł z klasy, nie zważając na nic, nawet na zawołania nauczycielki – pani Smith.

*

Louis zastanawiał się, po co poszedł dzisiaj na zajęcia. Jest godzina 12, mógłby spokojnie spać, zamiast słuchać nudnego wykładu o mózgu. Znał jego budowę perfekcyjnie i wiedział dokładnie wszystko to, o czym mówił stary, siwy wykładowca. Psychologia interesowała go od zawsze, ale nie wiedział, jaki tryb życia prowadzą studenci. Nie wiedział, że codziennie będzie wracał do domu nie wcześniej niż rano w stanie upojenia alkoholowego. W weekendy pracował w nocnym klubie jako barman, gdzie zarabiał dosyć duże pieniądze. Dodatkowo rodzice co miesiąc przysyłają mu jakieś środki na życie. Więc Louis nie miał problemu, żeby zapłacić swoją część czynszu, czy codziennie iść na piwo, nie przeszkadzały mu w tym nawet zajęcia, które w sumie regularnie opuszczał. 23-latek mieszkał z dwoma innymi chłopakami z roku – Liam'em i Zayn'em. Każdy z nich miał zupełnie inną osobowość, aczkolwiek bardzo dobrze im się razem mieszkało i nigdy żaden z nich nie miał z innym problemu. Louis cierpliwie doczekał końca zajęć i wrócił do mieszkania, gdzie nikogo nie zastał.

**

Wprowadzenie


Tytuł: Be my man

Paring: Larry Stylinson

Bohaterowie: Harry Styles & Louis Tomlinson

Bohaterowie drugoplanowi: Hope Johnson, Niall Horan, , Liam Payne, Zayn Malik, Gemma Styles, Anne Styles.

Opis: Harry ma 15 lat. W szkole radzi sobie dobrze, w domu się układa, ma świetnego przyjaciela, fajną dziewczynę... W każdym razie tak myśli do czasu, kiedy to poznaje przyjaciela swojej 23-letniej siostry. Jego życie wywraca się do góry nogami w jednym momencie. Dokładnie w tym, w którym uświadamia sobie, że woli chłopców, a szczególnie pewnego o 8 lat starszego studenta.

Od autorki: Witam. Zaczynam pierwsze fanfiction na tym blogu. Póki co mam napisane niecałe 3 rozdziały i nie wiem, czy pisanie tego dalej ma jakikolwiek sens. Nie wiem, kiedy wstawię prolog, może jeszcze dzisiaj. Jeżeli kogoś zainteresowała fabuła i jest chętny, aby czytać to ff, to proszę o komentarz. W sytuacji, jak kilka takich komentarzy się pojawi, jeszcze dzisiaj wstawię prolog :) Tymczasem zabiorę się za poprawienie wyglądu bloga. :) xx.

środa, 2 lipca 2014

ONE SHOT - "My girlfriend's brother"

Tytuł: My girlfriend's brother

Paring: Larry Stylinson.

Opis: Harry ma dziewczynę. Kocha ją, chociaż wolałby pieprzyć się z jej bratem.

Od autorki: AU (One Direction nie istnieje). Typowy smut, napisany w nocy. Kiedy zasypiałam, dopadła mnie nagła ochota na pisanie, i oto powstało takie coś. Chciałam, żeby było w tym trochę emocji, ale chyba nie wyszło. Nie podoba mi się ten OS, ale skoro już to napisałam, to stwierdziłam, że wstawię, skoro i tak chciałam założyć bloga od jakiegoś czasu. Wybaczcie tę długą notkę, ale chciałam jeszcze dodać, że możecie w komentarzach pisać swoje propozycje prompts, z chęcią je napiszę. Dopracuję jeszcze wygląd bloga, zrobię odpowiednie strony i wszystko będzie można łatwo znaleźć. Tymczasem: ENJOY!
UWAGA - występują przekleństwa, miłość męsko-męska. Nie chcesz to nie czytaj.

- I dzisiaj dom jest mój! Wczoraj ja poszłam na imprezę i wróciłam rano, więc dzisiaj ty masz się wynieść na noc, rozumiesz?! - Louis słuchał, jak młodsza siostra na niego krzyczy.

Kiedy mama kilka dni temu oświadczyła rodzeństwu, że razem z młodszymi dziećmi wyjeżdża do dziadków na tydzień, Lottie i Louis czuli, że to będzie dobre 7 dni. Lottie miała 17 lat i była w miarę odpowiedzialną dziewczyną. Lubiła imprezować, ale nie tak jak jej brat. Miała chłopaka i to on był dla niej najważniejszy. Louis był jej całkowitym przeciwieństwem. Miał 25 lat, był zdeklarowanym gejem, który co noc przyprowadzał innego faceta.

- A co? Moja mała siostrzyczka zamierza zaprosić swojego Harry'ego i przeżyć z nim pierwszą w swoim życiu upojną noc?
- Louis, pedale! Ja w przeciwieństwie do ciebie się nie puszczam! Harry do mnie przyjdzie i będziemy oglądać filmy. Po prostu nie chcę, żeby ty i twój nocny przyjaciel nam w tym przeszkadzali swoimi zjebanymi jękami.
- Uuuu! Uważaj na słownictwo, masz dopiero 17 lat. Dobra, mała, odpuść. Pójdę na imprezę i przekimam się u jakiegoś przystojnego faceta, który zerżnie mnie tak, że jutro nie usiądę – powiedział kąśliwie i wyszedł z domu, trzaskając drzwiami.
- Ale cwel – burknęła pod nosem 17-latka i sięgnęła po telefon, aby zadzwonić do swojego chłopaka.

Dwie godziny i kilka drinków później Louis tańczył na zatłoczonym parkiecie, ocierając się o jakiegoś niezbyt przystojnego blondyna. 25-latek poczuł, jak niewiele młodszy chłopak ściska jego pośladek i szepcze do ucha niegrzeczne rzeczy. Louis, niewiele myśląc, chwycił chłopaka i ścisnął mocno jego dłoń, ciągnąc go w stronę toalet. Kiedy wpadli do kabiny, Louis szybko przekręcił zamek w drzwiach i padł przed chłopakiem na kolana. Spojrzał mu w oczy i szybko pozbył się jego spodni wraz z bokserkami. Louis, chcąc jak najwcześniej skończyć tę niewygodną sytuację w toalecie, niewiarygodnie szybko poruszał głową, w 5 minut doprowadził chłopaka do orgazmu. Kiedy wysoki blondyn otrząsnął się, podniósł Louis'ego do góry i warknął:

- Chcę ci włożyć chuja w dupę, odwróć się.
- Nie ma mowy – zaśmiał się Louis – Wybacz, blondasku, ale mam swoje zasady. Nie pieprzę się z pierwszym lepszym w klubowym kiblu. Ja się pieprzę z pierwszym lepszym w łóżku.
- Możemy jechać do mnie – sapnął chłopak, wpychając kolano między uda starszego.
- Nie nadajesz się – stwierdził Louis, po czym wyszedł z toalety, udając się do baru w celu spożycia kolejnego drinka.

Po kilku kolejnych drinkach, Louis wypatrzył w tłumie całkiem fajnego kolesia, który zdecydowanie nadawał się na nocną przygodę. Chłopak niewiele myśląc, udał się w jego stronę, wiedząc, że już niedługo będzie go pieprzył.

***

Harry spojrzał na swoją śpiącą dziewczynę. Lottie była dla niego ważna, ale jak to możliwe, że ona jeszcze się nie domyśliła, że jej chłopak to gej? Harry nie chciał jej ranić, nie potrafił z nią zerwać. Cały czas ją oszukiwał, że ją kocha, chociaż dobrze wiedział, że ten związek nie miał żadnej przyszłości. Harry miał 18 lat i był z Lottie już od 2 lat. Dopiero ostatnio zorientował się, że woli chłopców. A to tylko dlatego, że nakrył jej brata w samym ręczniku. „Harry, jebnij się” pomyślał „Napalasz się na brata swojej dziewczyny”. 18-latek dobrze wiedział, że nie zaśnie tak szybko, więc postanowił udać się do kuchni, aby wypić szklankę ciepłej, relaksującej herbaty. Niezauważalnie wyplątał się z objęć swojej dziewczyny i cicho wymknął się z pokoju. Zszedł do kuchni, gdzie już miał wstawiać wodę na herbatę, jednak zauważył, że w salonie świeci się światło. Doszedł do wniosku, że zapomnieli je zgasić i ruszył w tamtym kierunku. Kiedy wszedł do pomieszczenia, usłyszał ruch na kanapie. Nieco wystraszony podszedł tam, ale to co zobaczył, sprawiło, że szczęka mu opadła. Jego oczom ukazał się starszy brat Lottie, robiący loda jakiemuś kolesiowi.

- Ja przepraszam! - prawie krzyknął i uciekł z powrotem do kuchni. Usiadł na chwilę przy stole i już chciał iść z powrotem do łóżka, kiedy usłyszał cichy głos z salonu.
- Harry, chodź tu na chwilę. Jake właśnie wyszedł, nie musisz się obawiać – wiedział, że ten dźwięczny śmiech należał do Lou. Powoli podniósł się z krzesła i ruszył ku salonowi.

Usiadł niepewnie na kanapie, starając się nie dotykać półnagiego 25-latka. Louis jednak się do niego przysunął i dotknął jego policzka.

- Oj, Harry, Harry. Mały i niewinny Harry. Głupio ci, prawda? Spokojnie, nie ma powodu. Nie raz ktoś mnie przyłapał na obciąganiu innemu kolesiowi. Nie powinieneś się zawstydzać. Aczkolwiek wyglądasz naprawdę uroczo.
- Tak, ja.. wiem. Ja już lepiej pójdę spać. Tak, to będzie dobre. - powiedział nastolatek, jednak nie potrafił wstać z kanapy, zmrożony dotykiem starszego.
- Nie chcesz tego, Harry. Nie chcesz stąd iść. Jake, czy jak mu tam było, mi uciekł, bo się wystraszył. A ty jesteś z moją siostrą, ale przyznaj, że jej nie kochasz. Przyznaj się sam przed sobą, że chciałbyś spróbować z facetem i że tym facetem jestem ja.
- Louis, zostaw mnie – powiedział Harry, drżącym głosem, próbując wstać, jednak silna ręka 25-latka go powstrzymała.
- Przyznaj, że jak na mnie patrzysz, masz ochotę się na mnie rzucić. Jak patrzysz na moje usta, to chcesz mnie pocałować, a jak patrzysz na mój tyłek, to masz ochotę mnie pieprzyć. Oh, Harry, jesteś taki młody. Masz 18 lat, ja wtedy też spróbowałem z facetem i tak mi zostało.
- Zostaw mnie, rozumiesz? Ja mam dziewczynę, nie mogę! A ty jesteś jej pieprzonym starszym bratem – zaszlochał Harry, a pojedyncza łza bezsilności spłynęła po jego policzku.
- Nie możesz... Ale chcesz, prawda? - powiedział cicho Louis, dając całusa na policzku Harry'ego, w miejscu, gdzie znajdowała się łza. - Obiecuję ci, że niedługo wrócisz do Lottie, położysz się z nią, a rano wszystko będzie normalnie. To będzie nasz mały sekret, skarbie. Przysięgam.
- Ale ja nigdy... - powiedział przestraszony Harry, wpatrując się w oczy starszego mężczyzny.
- Wiem, skarbie. Dlatego obiecuję, że będzie idealnie – uśmiechnął się, skradając pocałunek z jego ust.

Harry wiedział, że robi źle. Jednak nie potrafił się powstrzymać. Louis działał na niego, jak nikt inny. Ten mężczyzna był taki idealny, delikatny i czuły. Mówił i dotykał go z uczuciem. Chciał spróbować jak to jest być w łóżku z facetem. Oddał pocałunek Louis'a, delektując się jego słodkimi ustami. Poczuł, jak usta chłopaka zjeżdżają niżej, na jego szyję. Harry był przerażony i podniecony jednocześnie. Delikatnie przeniósł swoje dłonie na nagi tors starszego. Słysząc sapniecie Lou, docisnął dłonie jeszcze bardziej, delikatnie szczypiąc chłopaka po brzuchu.

- Harry się nakręca – zaśmiał się Lou delikatnie. - Dalej skarbie. Pozbądź się swoich ubrań. Pokaż, jak idealny jesteś. Zrób to dla mnie.

Harry, czując się nieco niekomfortowo, wstał z kanapy, nie patrząc na Lou. Czuł się tak źle z faktem, że zaraz zdradzi swoją dziewczynę z jej bratem. Jednak nie potrafił odmówić, nie jemu. Niepewnie chwycił za skrawek swojej koszulki, wolno ją podnosząc. Chwilę później stał przed swoim ideałem jedynie w spodniach od piżamy. Louis uśmiechnął się zachęcająco, więc jedyne, co Harry mógł zrobić to ściągnąć swoje spodnie, nadal nie patrząc na starszego chłopaka. Kilka sekund później stał tam całkowicie nagi, nie wiedząc co zrobić. Louis przywołał go gestem dłoni i nakazał usiąść obok siebie. Harry nieśmiało to zrobił.

- Wyluzuj, malutki. Nie pierwszy raz widzę penisa. - zaśmiał się, po czym pozbył się swoich ubrań – Jeżeli tak ci lepiej, to ja też będę nago. Harry, teraz zamierzam ci zrobić takiego loda, jakiego nie byłbyś w stanie doświadczyć z moją siostrą. Po prostu się rozkoszuj.

Louis pochylił się nad kroczem nieśmiałego nastolatka i polizał jego członka po całej długości, a Harry cicho jęknął. Louis bez zastanowienia wziął go całego do ust, kręcąc językiem różne wzory. 18-latek wiedział, że rzeczywiście: Louis dawał mu najlepsze przeżycia. Nie chciał jednak na tym skończyć, a wiedział, że orgazm się zbliża. Delikatnie podciągnął mężczyznę wyżej za włosy i spojrzał na niego niecierpliwym wzorkiem, szepcząc „chcę cię poczuć w sobie”. Louis z powrotem zniżył się, tym razem jednak podniósł nogi Harry'ego i językiem zaczął krążyć wokół jego wejścia. Młodszy chłopak cicho sapnął i zaczął wypychać biodra w stronę Lou. Mężczyzna oślinił swój palec wskazujący i delikatnie naparł nim na dziurkę nastolatka.

- Wiem, że będzie bolało, Harry. Musi boleć. Ale przyzwyczaisz się i gwarantuję ci, że będziesz chciał więcej – powiedział i pchnął swój palec we wnętrze chłopaka.

Louis przez chwilę nie ruszał się, ale kiedy zauważył rozluźnienie na twarzy Harry'ego, zaczął powoli poruszać palcem w jego wnętrzu. Po kilku chwilach, nastolatek sam zaczął nabijać się na palec Tomlinsona. Dla mężczyzny był to znak, że chłopak jest gotowy na kolejny palec. Louis włożył go płynnie i delikatnie, jednak po wyrazie twarzy młodszego było widać, że go to boli. Pocałował delikatnie jego brzuch, chcąc go odprężyć. Harry chwilę później zaczął się sam poruszać na palcach swojego kochanka. Jęknął przeciągle, kiedy Louis swoimi palcami trafił w prostatę.

- Cicho. Musisz być ciszej, skarbie. Pamiętasz? Jak Lottie się obudzi, to to już nie będzie nasz mały sekret. - powiedział starszy spokojnym głosem – Jesteś gotowy, Hazz? To będzie bolało, ale ja nie chcę ci robić krzywdy. Powiedz, jeżeli potrzebujesz chwili czasu.

Harry tylko spojrzał na Louis'ego wzrokiem, który mówił wszystko. Louis delikatnie się uśmiechnął. Dobrze wiedział z doświadczenia, że powolne wchodzenie w kogoś sprawia więcej bólu, niż jeden szybki ruch. Ustawił się w odpowiedniej pozycji, napierając na Harry'ego. Widział w jego oczach przerażenie, więc szybko się nachylił i złożył na jego ustach czuły pocałunek. Czuł, że chłopak jest spięty, więc całował go jeszcze chwilę, po czym przyłożył dłoń do ust Harry'ego, a ułamek sekundy później wślizgnął się w niego, czując, jak Harry przygryza jego dłoń. 'Dobrze przynajmniej, że nie krzyczy, a tego się właśnie spodziewałem' Louis zaśmiał się do siebie w myślach. Spojrzał głęboko w załzawione oczy Harry'ego, nie poruszając się. Widział w nich tysiące różnych uczuć i nie mogąc rozszyfrować tych dominujących, po prostu przytknął swoje wargi do jego warg. Odsunął się od młodszego i znów wpatrywał się w jego zielone oczy, z których spłynęło już kilka łez. Chłopak przymknął powieki i delikatnie skinął głową. Mężczyzna wiedział, co to oznacza. Powolnym ruchem zaczął wycofywać się z Harry'ego, by po chwili znów w niego wejść.

- Louis, boli. Boli jak cholera – załkał Harry, ściskając ramiona starszego.
- Wiem, Hazz, wiem. Też to przeżywałem 7 lat temu. Ale zaraz będzie dobrze, obiecuję. Będziesz chciał więcej. Nie możesz teraz zrezygnować, jesteś silny, skarbie. - powiedział, po czym złożył na jego czole całusa.

Louis doszedł do wniosku, że uwielbia patrzeć w oczy nastolatka. Przez następne 5 minut wpatrywał się w nie, delikatnie poruszając się w chłopaku. Wiedział, że ból ustępuje i że zaraz Harry się rozkręci. Nie widząc w oczach chłopaka już ani grama bólu przyspieszył swoje ruchy, modląc się, żeby Lottie się nie obudziła.

- Louis... Ja.. Ja chciałbym na tobie poskakać.. - powiedział nieśmiało Harry, a Louis zastygł w bezruchu, przez co Harry się trochę wystraszył – przepraszam, nie powinienem tego mówić.

25-latek niewiele się zastanawiał, szybko ich odwrócił tak, że teraz Harry na nim siedział i delikatnie się uśmiechał. Powoli zsunął się, a jego twarz wykrzywiała się w rozkoszy. Chłopak zaczął podskakiwać szybciej, czując zbliżający się orgazm.

- Louis, ja... - szepnął Harry
- W porządku, skarbie. Dojdź dla mnie – po tych słowach, nastolatek krzyknął bezgłośnie, a biała ciecz wylała się na brzuch starszego mężczyzny. Kilka sekund później Harry poczuł wypełniające go ciepło.
- To było... wow – szepnął Harry, siadając obok Lou i szukając swoich ubrań.
- Wiem – Louis uśmiechnął się lekko, ubierając się.
- Ja wracam do niej. Tak, pójdę już. Dobranoc, LouLou – szepnął Harry, złożył czuły pocałunek na ustach i ruszył w stronę sypialni swojej dziewczyny.

Harry cicho wślizgnął się do łóżka Lottie, jednak czuł, że przytulenie jej teraz byłoby złe, więc leżał jak najdalej od niej. Na jego usta mimowolnie wdarł się uśmiech. 'Nasz mały sekret, zdecydowanie. A moim małym sekretem będzie to, że jestem szalenie zakochany w 7 lat starszym bracie mojej dziewczyny' pomyślał, po czym bezproblemowo zasnął.