Od autorki: Zjebałam ten rozdział po całości. Dopiero teraz się zorientowałam, że w moich fanfickach zawsze jest tyle dialogów ;o W każdym razie: z powodu kiepskiej pogody i męczącej mnie nudy, rozdział, który zamierzałam dodać w sobotę, pojawił się dzisiaj. Mi się on nie podoba, ciekawa jestem jak wam. Możecie zostawić opinię w komentarzu, nie będę się gniewać. No to enjoy :) xx.
**
Harry wraz z Niallem i Hope
opuścił teren szkoły, kierując się do domu. Szli wszyscy razem,
ponieważ mieszkali blisko siebie. Chłopcy byli sąsiadami, a
dziewczyna mieszkała kilka ulic dalej. Całą drogę żartowali,
ciesząc się piękną pogodą. Po dwudziestu minutach drogi chłopcy
pożegnali się z Hope i poszli dalej. Przez kilka minut milczeli, w
końcu Niall postanowił przerwać ciszę.
- Stary..
- No? Co jest? - spytał
Harry, patrząc w telefon.
- Wybacz, nie chcę się
wtrącać i wiem, że to nie moja sprawa, ale ostatnio dziwnie
zachowujecie się z Hope – powiedział nieśmiało Niall, czekając
na wybuch gniewu przyjaciela
- O co ci chodzi? -
spytał zaciekawiony chłopak, podnosząc wzrok i spoglądając na
Horana
- Od jakiegoś czasu
zachowujecie się jak brat i siostra a nie jak chłopak i
dziewczyna. Kiedyś cały czas się całowaliście i przytulaliście,
a teraz nawet na pożegnanie przybijacie sobie żółwika.
- Kurwa, Niall... -
zaczął Harry, licząc, że przyjaciel nigdy nie poruszy tego
tematu
- Nie, wybacz, nie
powinienem w ogóle zaczynać – speszył się chłopakami
- Nie chodzi o to, stary.
Po prostu od jakiegoś czasu nie czuję już tego samego do Hope, co
czułem kilka miesięcy temu. Teraz jest to bardziej przywiązanie
niż miłość. Ale póki jej to nie przeszkadza, nie będę nic z
tym robił. Może dla niej też jest lepiej tak. Oficjalnie jesteśmy
w związku i nikomu nic do tego. Jak coś będzie nie tak, na pewno
porozmawia o tym ze mną.
- Masz rację. Po prostu
chciałem się upewnić, że wszystko ok z wami – uśmiechnął
się Horan, przybijając żółwika przyjacielowi, kiedy byli pod
jego domem – Strzałeczka, do później. - dodał i zniknął za
drzwiami.
Harry wszedł do pustego
domu, zrobił sobie herbatę oraz odgrzał obiad i usiadł w salonie
przed telewizorem. Kiedy zaczęło mu się nudzić, włożył talerz
do zmywarki po czym udał się pod zimny i orzeźwiający prysznic.
**
Kiedy wyszedł spod
prysznica była godzina 15:06. Jego telefon dał znać, że za chwilę
się rozładuje. Nastolatek przypomniał sobie, że poprzedniego dnia
pożyczył swoją ładowarkę siostrze. Bez namysłu udał się do
jej pokoju, w celu znalezienia swojej własności. Gemma miała w
pokoju straszny bałagan, więc Harry najpierw patrzył w kontaktach,
później na podłodze, a w końcu zdecydował się poszukać na
biurku. W pewnym momencie usłyszał, że ktoś wchodzi do pokoju.
- Gem, dzięki Bogu. -
powiedział, nie odwracając się do siostry. - Gdzie jest do
cholery moja ładowarka? - spytał, nadal przewracając wszystko na
biurku.
- Emm – usłyszał
cichy głos, który zdecydowanie nie należał do jej siostry –
Gemma jest w kuchni.
Harry szybko się odwrócił
zdezorientowany i w drzwiach zauważył niskiego mężczyznę.
Nastolatek zaniemówił, on był piękny. Miał kasztanowe włosy,
lekki zarost i zniewalające lazurowe tęczówki. Zauważył, że
starszy lustruje go wzrokiem, a jego policzki się zaczerwieniają. W
tym momencie Harry uzmysłowił sobie, że stoi przed nieznajomym
chłopakiem w samych bokserkach i właśnie wtedy zrobiło mu się
strasznie głupio, przecież w ogóle go nie znał.
- To ja pójdę do siebie
– powiedział cicho i praktycznie wybiegł z pokoju.
Harry wpadł do swojego
pokoju, zamykając drzwi na klucz. Oparł się o nie i wziął kilka
głębokich oddechów, po czym zaczął śmiać się sam z siebie.
Zaniemówił na widok jakiegoś dużo starszego faceta, do tego
paradował przed nim w samych bokserkach, a ładowarki w końcu nie
znalazł. Szybko wstał i ubrał się, po czym zbiegł po schodach do
kuchni, chcąc wyzwać Gemmę, że nie uprzedziła go, że wróci do
domu z cholernie przystojnym facetem. Ciekawe, skąd się znali i kim
dla siebie byli.
- Gemma! - krzyknął
Harry wpadając do kuchni, gdzie siostra właśnie zalewała kawę.
- No? - spytała,
nieświadoma tego, jak zażenowany jest jej brat w tym momencie.
- Szukałem ładowarki u
ciebie w samych bokserkach, kiedy wszedł tam jakiś facet. Wiesz,
jakie to było niezręczne?! Czemu mi w ogóle nie powiedziałaś,
że masz faceta? Cholera, Gem... - wyrzucił Harry niemal na jednym
tchu i usłyszał dźwięczny śmiech starszej dziewczyny.
- Bez przesady. Myślę,
że Louis jako jawny gej, nie raz widział facetów w bokserkach, a
nawet bez nich. I to nie jest mój facet, tylko przyjaciel, idioto.
- Ten facet jest gejem?
Dobra, nie ważne zresztą! Ale to było takie krępujące, nie
wiedziałem co mam zrobić, Gemma! - załkał żałośnie chłopak.
- Nie dramatyzuj,
chłopcze. Chodź, dam ci tą ładowarkę – powiedziała,
chwytając dwa kubki czarnej kawy i kierując się w stronę
schodów.
Kiedy weszli do pokoju
dziewczyny, Harry'emu zrobiło się głupio, kiedy jego wzrok spotkał
się ze wzrokiem przyjaciela jego siostry. Wziął od Gemmy ładowarkę
i poszedł do siebie. Położył się na łóżku i myślał o
Louis'm, ten facet był taki przystojny. Harry poczuł wibracje obok
siebie i zobaczył wiadomość od Hope:
Od: Hope <3
'Hazz, chyba musimy
pogadać.'
Od: Harry
'Co jest?'
Od: Hope <3
'Nie tak. Spotkajmy się w
parku.'
Od: Harry
'Pół godziny :) xx.
- Harry!! - usłyszał
krzyk siostry z dołu
- No? - podszedł do
schodów, żeby lepiej słyszeć Gemmę.
- Robimy z Louisem
tortille, chcesz też? Czy dla ciebie nie robić?
- Poproszę! - odkrzyknął
chłopak z uśmiechem.
Ledwo co wrócił do pokoju,
usłyszał trzask drzwi wejściowych i głośny krzyk rodzicielki:
- Harold Styles! Do
kuchni! Już!
- Kurwa mać. Co znowu? -
spytał sam siebie i zszedł powoli do kuchni i tam ponowił swoje
pytanie. W kuchni zauważył zdenerwowaną mamę i zaciekawionych
23-latków.
- Co znowu? Co znowu?!
Dzwoniła do mnie ta cała Smith! Kolejna pała z psychologii! Jest
kwiecień! Jak dalej tak pójdzie to zostaniesz!
- Przecież poprawię to
– westchnął – psychologia jest cholernie nudna. Co mnie
obchodzą poszczególne części mózgu? To podchodzi pod medycynę.
- Harry, nie obchodzi
mnie, co o tym myślisz. Masz taki przedmiot, jest wymagany i masz
go zdać. A jeżeli się nie poprawisz, załatwię ci korepetycje.
- Mamo daj spokój! Kto
daje korepetycje z psychologii?
- Widać, że sobie nie
radzisz i że nic z tego nie rozumiesz.
- Mamo, ja rozumiem! To
jest po prostu, kurwa, nudne!
- Harry! Nie będziesz
używał takiego słownictwa. Idź do pokoju.
- Psychologia nie jest
nudna... - powiedział jakiś cichy głos, który zdecydowanie nie
należał ani do Harry'ego ani do Anne. Wszyscy zwrócili swój
wzrok na Louis'ego – Studiuję psychologię i to jest jedna z
ciekawszych rzeczy. Harry, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak
intrygujące są zjawiska, które zachodzą w naszej głowie.
- Nie wydaje mi się.
Wybaczcie, ale umówiłem się z Hope.
- Harry, powiedziałam
„do pokoju”! Nigdzie nie idziesz! - krzyknęła Anne
- Idę się spotkać z
Hope! Napisała, że musimy poważnie porozmawiać.
- Uuuuu, dziewczyna chce
z tobą zerwać – zaśmiała się Gemma.
- Odwal się, Gem.
- Braciszku, pamiętaj,
że zawsze możesz się wygadać siostrze. - zaśmiała się –
Tortilla dla ciebie będzie w lodówce.
-Ta, dzięki. -
powiedział Harry i wyszedł z kuchni, rzucając mały uśmiech w
stronę Louis'ego.
Harry był na miejscu
spotkania z Hope 3 minuty przed czasem, a dziewczyna już siedziała
na ławce i płakała.
- Hej, skarbie! - szepnął
przerażony – Co się stało? Hej, spokojnie, ciii.
- Ja, ja... Ja
przepraszam - łkała, wtulając się w swojego chłopaka.
- Za co? Hope, mów, co
się dzieje! - krzyknął przerażony
- Nie wiem, jak na to
zareagujesz, ale ja... ja cię zdradziłam. - powiedziała cicho, a
Harry wziął głęboki oddech, nie wiedząc, co powiedzieć. - Ty
ostatnio byłeś jakiś inny. Czułam, że nic już między nami nie
ma. W weekend byłam u rodziny i tam poszłam na imprezę z kuzynką
i poznałam chłopaka – mówiła zapłakana – i on mi się tak
spodobał i ja trochę wypiłam i to był mój pierwszy raz i to
bolało i ja tak tego żałuję. Harry, ja wiem, że jestem z tobą
i nie powinnam tego robić, ale między nami już nic nie ma i nie
zaprzeczaj, bo wiem, jak jest.
- Spokojnie, Hope. Nie
jestem na ciebie zły. Dobrze rozumiem, dlaczego to zrobiłaś.
Wiem, że ostatnio między nami jest źle. To moja wina, przepraszam
– nastolatek też zaczął płakać, nie chcąc stracić Hope.
Dopiero teraz dotarło do chłopaka, ile ta dziewczyna dla niego
znaczyła. - Ale kocham cię, kocham cię jak przyjaciółkę,
jesteś dla mnie najważniejsza, nie chcę cię stracić.
Dziewczyna odsunęła się
od Harry'ego i spojrzała na niego uważnie, ocierając łzy.
- Harry, jesteś gejem,
prawda? - spytała, nie spuszczając wzroku z chłopaka.
- Hope... Co?
- Powiedz prawdę. Widzę
to od dłuższego czasu, zachowujesz się jak rasowy gej, jesteś
dla mnie bardziej przyjacielem niż chłopakiem.
- Nie wiem... Skarbie..
Zawsze cię kochałem najbardziej na świecie, ostatnio zauważyłem,
że wolę z tobą pogadać niż się kochać. Ja.. Ja nie wiem –
spuścił wzrok – Gemma przyszła dzisiaj do domu z przyjacielem.
Był taki przystojny, ja nie wiem, Hope. Ja nie poradzę sobie z
tym. Ja nie chcę. Chcę cię kochać, ale nie potrafię, po prostu
nie potrafię.
- Spokojnie, Hazz. Od
teraz będziemy przyjaciółmi, prawda? Nic się między nami nie
zmieni przez tą rozmowę. Będziemy ze sobą rozmawiać i się
wspierać. I wiedz, że zawsze będę cię kochać, niezależnie od
twojej orientacji. Zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać,
zawsze!
- Dziękuję. - powiedział
i wtulił się w przyjaciółkę - A teraz wybacz, ale dostałem
szlaban za kolejną pałę z psychologii i muszę wracać.
Harry pożegnał się z
przyjaciółką i wrócił do domu, gdzie odgrzał sobie tortillę i
usiadł w salonie z mamą i siostrą.
- I jak? Koniec związku?
- zaśmiała się Gemma.
- Tak, siostro, koniec.
Ustaliliśmy z Hope, że od teraz będziemy przyjaciółmi.
- Nie ma czegoś takiego
przyjaźń damsko-męska, Harry – powiedziała Gemma, kiedy Anne
opuściła salon w celu udania się do łazienki.
- Istnieje, Gem,
istnieje. Ty się przyjaźnisz z tym całym Lou.
- Louis jest gejem, to
inna sprawa – powiedziała, wpatrując się w brata.
- No właśnie – Harry
uśmiechnął się sam do siebie i wyszedł z pomieszczenia.
Harry udał się do kuchni,
gdzie zmył swój talerz, po czym poszedł do swojego pokoju i
położył się na łóżku. Nie minęło 5 minut, a usłyszał
pukanie do drzwi, a chwilę później ujrzał w nich twarz swojej
siostry.
- Harry, mogę? - spytała
– Chciałabym z tobą pogadać.
- Emmm, pewnie, chodź. -
powiedział i usiadł na łóżku.
- Co się dzieje? -
spojrzała uważnie na brata, kiedy usiadła koło niego –
Dlaczego zerwaliście z Hope? Zawsze świetnie się dogadywaliście.
- Nic się nie dzieje, po
prostu ostatnio jakoś nie mogliśmy się dogadać, ona poznała
kogoś, mi też się ktoś spodobał. Tak wyszło, ale będziemy się
przyjaźnić.
- Znam tego kogoś, kto
ci się spodobał? - spytała, zmuszając nastolatka, żeby na nią
spojrzał.
- Tak, myślę, że...
tak. Jestem pewien, że tak. Kurczę, tak.
- I tym kimś jest Louis,
prawda? - Harry na te słowa odskoczył od siostry, a ona tylko
zachichotała.
- Co? Nie! Nie, Gem, nie!
Skąd ten pomysł? Ty myślisz, że..? nie! Nie jestem! - chłopak
jąkał się, a jego siostra po prostu się z niego śmiała.
- Harry. - spojrzała na
niego uważnie – Znam cię lepiej niż ci się wydaje, widziałam
jak uśmiechnąłeś się do niego, jak wychodziłeś z kuchni.
- Gem, daj spokój.
Zajmij się swoim życiem.
- Jak chcesz –
powiedziała i wstała z łóżka – Ale wiedz, że Louis jest
dobrym facetem i jak będziesz chciał, to mogę ci pomóc –
dodała i zniknęła za drzwiami.
Podobaaaa mi sie xx
OdpowiedzUsuńChcę więcej! ♥
Świetny!
OdpowiedzUsuńJak on może Ci się nie podobać?
Pisz dalej!:)))))